Rowerowo, majówkowo wzdłuż Odry i Nysy

Opublikowano przez

Majówka, hej majówka, ale w tym roku jakaś taka deszczowa i zimna ta majówka, więc zaczęliśmy rozglądać się na mapach pogodowych gdzie w promieniu 2h jazdy od nas będzie słonecznie. Wybór padł na tereny pogranicza Polski i Niemiec. Od dawna nosiliśmy się z wycieczką rowerową wzdłuż Odry, więc skoro pogoda sprzyjała i były chęci no to hop.

Ruszamy w trasę.

Dzieci obudziliśmy dość wcześnie, rowery już były zapakowane na haku. Pogoda zachęcała nas żeby wyjechać gdzieś gdziekolwiek, bo znowu wiało i się chmurzyło.

20170503_071344

Po ok. 1,5h podróży okazało się, że ten wyjazd to była słuszna decyzja, znaleźliśmy wyczekiwane przez wszystkich słońce.

20170503_090602

Rowerowy rodzinny start roku 2017.

Plan wycieczki opracowaliśmy w aplikacji Ride with GPS. (https://ridewithgps.com/routes/20802217). Zostawiliśmy więc samochód na parkingu przy przystanku kolejowym w miejscowości Finkenheerd i ruszyliśmy zgodnie z tym jak prowadziła nas nawigacja w telefonie. Już po kilkuset metrach jazdy wjechaliśmy na piękną ścieżkę rowerową prowadzącą do nadodrzańskach wałów.

20170503_102232

Infrastruktura tego szlaku rowerowego zachwyciła nas, tak że w nasze rozdziawione buzie wpadały rożne wiosenne owady, asfalt gładki jak pupa niemowlaka :-), oznaczenia tak czytelne, że można wszelkie nawigacje od razu wyłączyć i nie marnować baterii w telefonie, tablice informacyjne w trzech językach, w tym po Polsku.

20170503_103437

Po około 12km wycieczki korzystamy z pierwszego MOPu tuż przy szlaku, na trasie, w miejscowości Aurith. Dzieci posilają się słodyczami i idą zwiedzać okolicę a my zamawiamy kawkę i odpoczywamy …. mhhh no bardziej leniuchujemy niż odpoczywamy bo nie ma jeszcze po czym odpoczywać.

20170503_112402

Kolejnym punktem naszej wycieczki jest miasteczko Eisenhüttenstadt, jednak po drodze mijamy runy straszącej swoim księżycowym wyglądem powstałej w okresie II Wojny Światowej elektrowni Kraftwerk Vogelsang, według informacji jakie wyczytaliśmy na tablicach informacyjnych ta elektrownia nigdy nie została uruchomiona a do jej budowy wykorzystano przymusowych robotników i jeńców wojennych z Polski i innych okupowanych przez III Rzeszę terenów.

20170503_120201

Po następnym kilometrze ścieżka rowerowa wbija się w miasteczko Eisenhüttenstadt, którego nazwa dosłownie oznacza Miasto Huty Żelaza.

20170503_122228.jpg

Miasto powstało w 1961 z połączenia trzech miejscowości: Fürstenberga (pol. Przybrzeg), Schönfließ (Potoczna) oraz założonego w 1950 r. Stalinstadtu (osiedla robotniczego wybudowanego – tak jak polska Nowa Huta – dla pracowników nowo wybudowanej huty żelaza). Eisenhüttenstadt (Fürstenberg) było dawniej połączone z drugim brzegiem Odry betonowym mostem. W 1945 roku broniące się i uciekające przed Armią Czerwoną (wraz z ludnością cywilną), wojska niemieckie wysadziły w powietrze połowę mostu. Obecnie druga połowa betonowego mostu w bardzo dobrym stanie (nadającym się do wykorzystania), znajduje się po stronie polskiej w miejscowości Kłopot (niem. Kloppitz), znanej jako „bociania wioska”. Mostu jednak nigdy nie odbudowano, chociaż miał służyć jako droga dostaw surowców z Katowic do niemieckiej huty. Most faktycznie pięknie widać ze ścieżki rowerowej.

Wiatr trochę zaczyna nam przeszkadzać, gdyż jakoś złośliwie wieje nam z boku i w twarz, więc gdy docieramy do miejsca gdzie Nysa Łużycka wpada do Odry robimy dłuższą przerwę na posiłek. Korzystamy z oferty restauracyjki Gaststätte Oderblick. Serwują tam smaczną kartoflankę z wkładem z kiełbasek 🙂

Jest w tym miejscu jakiś niebywały spokój i nostalgia, aż nie che się ruszać dalej, a dalej jedziemy już wzdłuż Nysy Łużyckiej, ścieżka lekko się zwęża i prowadzi przez las, ale dalej jest pokryta asfaltem.

Tym sposobem docieramy do mostu granicznego na Nysie Łużyckej w Coschen.

20170503_142740

Do niemieckiego Gubina mamy już tylko ok. 10km drogi i jakoś tak wszyscy zaczynają żwawiej pedałować więc po ok. pół godzinie jesteśmy na dworcu kolejowym. Dworzec wyraźnie z poprzedniej epoki ale Pani w kasie wyjątkowo miła, kupujemy bilety i czekamy na nasz pociąg.

Mamy trochę obaw jak to będzie z tym pociągiem, jak się zapakujemy z rowerami czy zdążymy spokojnie wsiąść, ale gdy nadjeżdża nowoczesny skład już wszystkie nasze obawy rozpływają się w mgnieniu oka. Otwierają się drzwi, a wejście do wagonu rowerowego jest dokładnie na wysokości peronu, dodatkowo aby ułatwić wsiadanie z rowerem wysuwa się platforma niwelująca szczelinę pomiędzy pocięgiem a peronem. Rewalacja !!!.

20170503_154252

Po 35 minutach podróży jesteśmy w miejscu gdzie zostawiliśmy samochód. Żegnamy świetny pociąg DB i pakujemy rowery na auto, żeby po 2h jazdy autostradą A2 znaleźć się w zachmurzonym Kórniku.

Podsumowanie.

Szlak rowerowy wyjątkowo łatwy, polecamy na wycieczki z dziećmi, urokliwy z uwagi na ogromną ilość ptactwa wodnego, urozmaicony krajoznawczo. Całość infrastruktury wręcz wzorcowa, przy szlaku są toalety, punkty gastronomiczne. Pociągi regionalne na linii Gubin <> Frankfurt nad Odrą kursują co godzinę i w wielu miejscach przecinają szlak rowerowy, więc w razie zmęczenia lub nagłej awarii można skorzystać z tej formy transportu.

Przebieg wycieczki: https://www.relive.cc/view/969032320

Kosztorys.

Na koniec jak zwykle koszty;

  1. Paliwo do samochodu: 150zł
  2. Opłata za autostradę A2: 74zł
  3. Bilety kolejowe DB: 33,50EUR.
  4. Kartoflanka, kawy i herbaty w Gaststätte Oderblick: 10EUR

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s