Baumkronenpfad Beelitz.

Opublikowano przez

Wycieczka do Beelitz została zainspirowana „fejsbukowym” profilem Odkryj Brandenburgię. Ah jakoś tak lubimy te wschodnie Niemcy, bo blisko z Kórnika, bo porządek, bo ciekawie, bo niedrogo.

No to ruszyliśmy, równo 300km do przejechania z czego 296km po autostradach i ekspresówkach, więc po 3h dotarliśmy na miejsce, trochę niepewni czy wszystko będzie czynne, gdyż na „fejsie” jaskółki ćwierkały, że w lutym w weekendy ścieżka będzie czynna ale na oficjalnej stronie stało, że otwarte dopiero w marcu.

Pogoda taka typowa dla lutego, blisko zera, szaroburo, słońce nieśmiało błysnęło raz czy dwa zza chmur. Ale po kolei. Docieramy do Beelitz i ufff, Baumkronenpfad czynna, płacimy więc 25€ za bilet rodzinny i zaczynamy zwiedzanie.

Od razu ładujemy się na wieżę, a co tam jak już to z grubej rury, niby to trochę pod prąd oficjalnego kierunku zwiedzania ale tłumów nie ma więc, nikt nie ma o to żalu.

DSC_0708

Ścieżka, jak ścieżka, byliśmy już na Rugii i tamta wydawała się ciekawsza, chociażby z tego względu, że była dłuższa. Ważne jakie widoki towarzyszą nam ze ścieżki, gdy spojrzymy na poziomie koron drzew to płasko, płasko po horyzont ale gdy spojrzymy na dół to, oooo……. naszym oczom ukazuje się zniszczony budynek tzw. Alpenhaus czyli  Frauenheilstätte, kobiecego oddziału gruźliczego dawnego szpitala w Beelitz.

Kompleks leczniczy Beelitz Heilstätten był praktycznie samowystarczalny posiadał nie tylko pralnie, kuchnie, magazyny ale nawet własną, pionierską na owe czasy, elektrociepłownię z wieżą wodną (produkującą ciepłą wodę, parę i elektryczność). Rury z ciepłą wodą, o łącznej długości ponad 10 kilometrów, poprowadzono dokładnie pod chodnikami. Dzięki temu nawet w najsurowszą zimę chodniki nigdy nie były oblodzone ani pokryte śniegiem.

Dostawy bieżącej wody zapewniały cztery studnie głębinowe i trzy zbiorniki o łącznej pojemności 750 metrów sześciennych. Największy z nich znajdował się wewnątrz wieży wodnej. Dodatkowo, na dachach dwóch, wybudowanych w 1907 roku budynków, umieszczono po zbiorniku mogącym pomieścić 270 metrów sześciennych wody. Zbiorniki te połączone były z głównym zbiornikiem wody w elektrociepłowni za pomocą podziemnych rur. Pozostałości jednego ze zbiorników widać na dachu Alpenhaus.

Szpital posiadał nawet własną hodowlę zwierząt, masarnię i piekarnię. Kuchnia lecznicy cieszyła się tak wyśmienitą sławą, że mieszkańcy Berlina, niby pod pretekstem odwiedzania chorego krewnego, często przyjeżdżali do Beelitz na obiad.

Jak to w Niemczech dzikość, dzikością, ale ordung musi być, więc wszystko ładnie poukładane, pokierowane, ogrodzone etc. My akurat to lubimy, jak i to że zawsze w takich obiektach można się napić kawy, coś zjeść a dzieci mają plac zabaw, żeby poszaleć i dać odpocząć rodzicom :-).

Po zaliczeniu głównej atrakcji czyli ścieżki: „Drzewa i Czas” idziemy obejrzeć budynek dawnej chirurgii. Widać rozmach z jakim budowano te obiekty, na przełomie XIX/XXw. Inwestorem była Berlińska Krajowa Ubezpieczalnia  czyli taki nasz ZUS, szpital działał i miał się dobrze a o jego sławie może świadczyć to, że leczył się w nim sam niechlubny Kanclerz III Rzeszy Adolf Hiltler.

Cały kompleks leczniczy w Beelitz składał się z 60 obiektów rozmieszczonych na obszarze 140 hektarów. Ich rozlokowanie nie było jednak wcale przypadkowe. Z północny na południe teren Beelitz Heilstätten przecinała droga, krzyżując się w centrum z biegnącymi w poprzek torami kolejowymi. W ten sposób całość terenu została podzielona na cztery części – A, B, C i D.

Linia kolejowa dzieliła teren lecznicy na dwa duże obszary. Na północ od torów umieszczono szpitale zakaźne dla prątkujących pacjentów. Na południe znajdowały się szpitale dla osób z nieaktywną chorobą (leczono tam dodatkowo choroby metaboliczne, kardiologiczne, przewodu pokarmowego). Droga natomiast rozdzielała pacjentów ze względu na płeć. Damskie szpitale i sanatoria usytuowane po zachodniej stronie od głównej szosy, a męskie – po wschodniej. Tym samym wiedząc, że ktoś mieszkał np. w północno-wschodniej części kompleksu, wiadomo było, że jest to mężczyzna chory na gruźlicę. Jeśli w południowo-zachodniej – kobieta, która nie prątkuje.

Nam podczas 3h spaceru udaję się wydreptać 5km i zwiedzić część północną zarówno po wschodniej i zachodniej stronie, na południe od torów się już nie zapuszczamy, będzie okazja żeby wrócić gdy zrobi się cieplej.

DSC_0748

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s